18 grudnia 2019

Rozkład liczb, kolejny algorytm

Na początku grudnia opublikowałem zarys algorytmu, w którym podstawową ideą jest utworzenie płaszczyzny z liczby, oraz szukanie śladu dzielników dla dużych wartości.
Na razie coś mnie blokuje przed napisaniem tego w C++, ale jest już wersja w Pythonie.

Miałem kłopoty, jak szybko ominąć część kodu po znalezieniu małego dzielnika. Zdecydowałem się na pętlę.

[code python]
def nwd(a,b,s):
  if( 0==b ):
    return a
  if( a<b ): #swap(a,b)
    c=a
    a=b
    b=c
  while( 1 ): # zmniejszamy b, bo wiemy, ze sa one wzglednie pierwsze
    if( 0==b%2 ):
      b/=2
      continue
    if( 0==b%3 ):
      b/=3
      continue
    if( 0==b%5 ):
      b/=5
      continue
    if( 0==b%7 ):
      b/=7
      continue
    break
  if( 0==a%b ):
    return b
  a = a%b
  if( a+a>b ) :
    a = b-a
  if( s>a ): #zatrzyma: wiemy ze nie ma tak malych dzielnikow
    return 1
  return nwd(b,a,s)

def modstop(s):
# zwieksza s do najblizszej liczby nieparzystej nie podzielnej przez 3, 5, 7
  while( 1 ):
    s+=2
    if( 0==s%3 ):
      continue
    if( 0==s%5 ):
      continue
    if( 0==s%7 ):
      continue
    #break
    return s
 

s=7 # lub wiecej, jesli jestesmy pewni
n= duza liczba

a=int (sqrt n) # jak to policzyc na liczbach calkowitych?
#a=int (n**(0.5)) # blad w liczeniu pozniejszych operacji
b= 1+(n-a*a)//a
c= n-(a+b)*a # w algorytmie c<0, trzymamy je jako ujemna wartosc
print a,b,c, (a+b)*a+c # sprawdzenie niezmiennika (a+b)*a+c = n
while( 1 ):
  if( 0==n%2 ): # male dzielniki
    n /=2
    print "Dzielnik 2"
    break
  if( 0==n%3 ):
    n/=3
    print "Dzielnik 3"
    break
  if( 0==n%5 ):
    n/=5
    print "Dzielnik 5"
    break
  if( 0==n%7 ):
    n/=7
    print "Dzielnik 7"
    break
  while ( 1 ):
    f = a%s # obliczenie (a+b)*a+c modulo s czyli spr. male dzielniki
    e = ((f+b)*f+c)%s
    if( 0==e ):
      print "Dzielnik z modulo ",s
      break
    s = modstop(s) # zwiekszenie s
    e = nwd(a,-c,s) # nwd wyrazu wolnego i podstawy systemu
    if( 1<e ):
      print "Dzielnik ze sladu ",e
      break;
    a-=1 # pelni role podstawy systemu, zmniejszamy o 1
    b+=2 # wyrugowanie wplywu podstawy na wyraz wolny
    c+=b-1 # modyfikacja wyrazu wolnego
    if( 0==c ) :
      print "Dzielnik z wyrazu wolnego ",a
      break
    if( 0<c ) : // wyraz wolny wiekszy niz podstawa a
      b+=1
      c-=a
    #mozna wypisac - dla testow
    #print "liczba (1*",a,"+",b,")*",a,c,"  stop = ",s
    if( s>a ) : # duze lub male dzielniki nie znalezione, brak mozliwosci innych
      print "Liczba pierwsza ",n
      break
  break
[\code python]

Dla malych wartosci dziala. Dla liczby 90-bitowej po dobie liczenia iloraz wartosci do sprawdzenia do oszacowania dzielnika z dołu jest mniejszy niż 2000, następnego dnia poniżej 1000. Sprawdzane są równocześnie małe i duże kandydaci, dlatego zakres możliwości się zmniejsza z obu stron.
Drugiego dnia zostało sprawdzone około 0,1% wszystkich możliwości, zastosowany wzór: iloraz różnicy podstawy a i minimalnej możliwej liczby pierwszej s przez liczność początkową (a-s)/(sqrt n).  Można zatem spróbować oszacować czas przebiegu na tej maszynie na kilkaset dni. Choć podejrzewam istnienie przedziałów, w których po wejściu do nwd nastąpi od razu wyjście ( bo |c|<s ).

Mam jeszcze jeden pomysł związany z tą płaszczyzną, choć będzie wymagał sporo pamieci i moze być nieefektywny. Przechowywanie podstawy w postaci docelowo kanonicznej... Jako skutek uboczny pojawi się tablica liczb pierwszych.

09 grudnia 2019

Obliczanie silni większych liczb

Spróbowałem kilkoma sposobami obliczyć silnię ze 100.

W tym celu należy dobrze przygotować strukturę. Liczbę trzymam na liście dwukierunkowej o węzłach link postaci:
[int cyfra, link prev, link next, int flaga]
Okazało się, że same wskaźniki na sąsiednie cyfry prev oraz next nie wystarczą. Aby dobrze zaalokować liczbę na liście potrzebna była flaga, gdyż w przeciwnym przypadku były kłopoty z jednocyfrową liczbą 0. Nie była ona odróżniana od węzła pustego. Ponieważ węzły należały do dużego kontenera, szukanie w tym kontenerze wolnego miejsca na kolejną cyfrę wskazywało taką liczbę jako puste miejsce i nadpisywało...
Sama liczba ma dwa pola: link value oraz link baze. Składa się z cyfr dziesiętnych (docelowo), chwyconych za cyfrę najmniej znaczącą oraz podstawę systemu liczbowego.
Oprócz tego występują funkcje mnożenia przez 10 "mul0()" oraz przez małą wartość "mula( int a)". Dołączyłem także konwersje między systemami niedziesiątkowymi "convert (int new_baze)".

Wykorzystałem najpierw standardowe mnożenie dla liczenia silni z liczby n dla sprawdzenia wyników:
Liczba a; 
for( i=n; 0<i; i-- )
  a.mula(i);
a.show();

Następnie konwersje, by uniknąć kłopotów rozbiłem je na trzy fazy:
- liczenie 9! małymi iloczynami - by uzyskać odpowiednią wartość początkową;
- przekształcenie wartości do liczby w systemie o podstawie n;
- reszta obliczeń, by wynik wyszedł w dziesiątkowym:
Liczba a = 9!;
a.baze( n );
a.mul0();
for( i=n-1; 9<i; i-- ) {
  a.convert(i);
  a.mul0();
};
a.show(); 

Wreszcie rozklad kanoniczny czyli mieszanka konwersji oraz mul0() w odpowiednich systemach. I tu się sypało, uzyskana wartość była znacznie za mała.
W pozostałych też były kłopoty. Okazało się, że zarówno przy mnożeniu mula(int), jak i przy konwersjach nie mogę sobie pozwolić na przechowywanie reszt w dodatkowej zmiennej przechodząc między węzłami cyfr. Należy je przekazać sąsiedniej cyfrze zaraz po ich zaobserwowaniu. Inaczej czasem miewałem błędy oraz uzyskana wartość była zawyżana. 

A oto szczególy funkcji:
mul0() { // mnożenie przez 10 (dokładniej: przez baze)
link cyfr = t.add(); // nowy węzeł z kontenera;
cyfr.cyfra = 0;
value->next = cyfr;
cyfr->prev = value;
value = cyfr;
};
czyli zwykłe doczepienie węzła z zerem na końcu liczby i uchwycenie go jako liczby.

mula( int a ) {}
// pierwszy przebieg: mnożenie każdej cyfry liczby przez a
link b = value;
while( b ) { b->item *= a; b=b->prev; }
// przeniesienia wartości
b = value;
int s=0;
while( 1 ) {
  s = b->cyfra;
  b->cyfra = s% 10; // system dziesiątkowy
  s /= 10;
  if( s ) {
    if( b-> prev ) b->prev->cyfra += s;
    else {
       link c=t.add();
        c->cyfra = s;
        c->next = b; b->prev = c; // przypięcie węzła cyfry najbardziej znaczącej
    }
  };
  s=0;
  if( b->prev ) b = b->prev; else break; 
};

Konwersja też jest podzielona na dwa moduły, w pierwszym wymagana jest liczba dwucyfrowa oraz ustawienie węzła blokującego b na cyfrę poprzedzajacą najbardziej znaczącą. Drugi węzeł link c przebiega cyfry bardziej znaczące od b ze wzorem s = cyfra*r, której część całkowita zasila bieżącą cyfrę wskazywaną przez c, zaś reszta jest odkładana do cyfry mniej znaczącej c->next->cyfra. Podstawa baze maleje, zatem wartość liczby rośnie.
int r = baze->cyfra - new-baze;
int s=0; 
// modyfikacja pól baze
link b = value;
while( b->prev ) b = b->prev;
while( 1 ) {
  if( b->next ) b = b->next; else break;
  c = b->prev;
  while( 1 ) {
    s = c->cyfra * r;
    c->cyfra += s/new_baze;
    c->next->cyfra += s % new_baze;
    if( c->prev ) c = c->prev; else break;
  };
  c=b; ... // druga część
};
W drugiej części zmieniamy kierunek c=b oraz przenosimy nadmiary podobnie jak przy mnozeniu mula(int).
Potem przesuwamy b = b->next; aż przekształcane będą wszystkie cyfry liczby.

Obydwoma sposobami w przeciągu sekund wypisało mi wartość wszystkich 158 cyfr dziesiętnych silni 100!

03 grudnia 2019

Algorytm największego wspólnego dzielnika

Klasa największego wspólnego dzielnika.
Wiemy skąd inąd, że jeśli wartości zmniejszą się poniżej wartości zewnętrznej stop, liczby są względnie pierwsze.
Jak modna hermetyzacja, to proszę :) Bardziej zahermetyzować się już chyba nie da.

class Gcd {
private:
  Liczba a, b;
  Liczba( Liczba an, Liczba bn ) : a(an) b(bn) {};
  Liczba ngcd();
  friend Liczba nwd(Liczba a, Liczba b);
};

Liczba Gcd :: ngcd() {
  if( a<b ) swap(a,b);
  a = a%b;
  if( !a ) return b;
  if( a+a>b ) a = b-a;
  if( a<stop ) return Liczba(1);
  return ngcd();
};

Funkcja wywoławcza:
Liczba gcd( Liczba an, Liczba bn ) {
  Nwd c(an,bn);
  return c.ngcd();
}; 

Algorytm jest nieco szybszy niż klasyczny. Warunek a+a>b pozwala jeszcze raz zabrać b uzyskując wartość ujemną w a, do której w następnym kroku byśmy dodawaii. Mnożenie przez (-1) pozwala przywrócić wartość dodatnią, co odbywa się niejawnie.
 Wartości funkcji są zewnętrzne do wywołania funkcji rekursywnej, dzięki czemu jest mniejsze zużycie stosu pamięci. Można pójść dalej, w funkcji gcd utworzyć petlę nieskończoną wywołującą c.ngcd(), która zwraca wartość np. -1 jak ma liczyć dalej, 0 jak względnie piersze lub 1 gdy zwracana Liczba jest już w b. Czy wtedy będzie jeszcze widać, że ta funkcja jest rekursywna?

Algorytm rozkładu z płaszczyzny uzyskanej z liczby

W połowie listopada podałem, jak z liczby n zrobić płat F(b,d)=c o niezmienniku
n = d^2+bd+c = d(b+d)+c
Okazało się, że zarówno dzielniki, jak i ich wielokrotności tworzą łatwo wykrywalne cięcia przy stałych d, z których łatwo znajdziemy dzielniki. Im mniejszy dzielnik, tym tych specyficznych cięć jest więcej, regularnie rozłożonych. Oznacza to, że możemy ograniczyć się tylko do badania liczb bliskich pierwiastowi kwadratowego z liczby rozkładanej.

Algorytm wygląda zatem następująco:
szukamy pierwiastka liczby sqrt n; jego wyraz wolny równy 0 wyznacza rozkład z pierwiastka;
obliczamy wartość modulo mała liczba stop z wyrażenia d(b+d)+c; możemy też teraz zwiększyć stop;
obliczamy największy wspólny dzielnik wyrazu wolnego c oraz podstawy d, co sprawdza przynależność do tego specyficznego cięcia;
przejście na sąsiednie cięcie płata F:
d--;
b+=2;
c+=b-1;
czasem tak uzyskana wartość c jest większa niż podstawa d, zmniejszamy ją w pętli o operacjach przypominających przeniesienie między cyframi liczby w systemie pozycyjnym
{ b++; c-=d; }
jeśli uzyskamy 0=c, poznamy dzielnik. 
Kryterium stopu jest
stop > d
po spełnieniu którego wiemy, że liczba jest pierwsza.

Dochodzi kilka drobnych, lecz istotnych szczegółów. Możemy przyspieszyć wzrost wartości stop do kolejnych liczb niepodzielnych przez 3, 5, 7 (oczywiście większych niż 7, by ewentualny tak mały dzielnik nam nie umknął). Oznacza to, że stop staje się minimum z badanych wartości, co możemy uwzględnić w liczeniu największej wspólnej wielokrotności. Nachylenie tej krzywej dyskretnej stop(d) jest między 2d a 10d. Od dużych wartości jest ograniczone przez d, Zmniejsza to obszar poszukiwań pierwiastka.
Jeżeli iloraz dzielników liczby n=p*q, czyli p/q>1, napotkamy po drodze więcej niż jedno cięcie wskazujące dzielnik. Zatrzymujemy się na pierwszym. Na ogół wtedy znaleziony wspólny dzielnik jest iloczynem małej wartosci i dzielnika n. Może być parzysty, dlatego nie możemy wykluczyć parzystych wartości d. Potrzebne będzie wtedy jeszcze jedno liczenie znalezionego wspólnego dzielnika z liczbą rozkładaną n.

Kod zwiększania wartości stop jest następujący:
if( nie_podzielne(...) ) // test: stop | d(b+d)+c
else while(1) {
  stop+=2;
  if( 7<stop && (!(stop%3) || !(stop%5) || !(stop%7)) ) continue;
  else break;
};

Kod obliczania dzielnika podam w kolejnym poście. Jest zbyt specyficzny i pozwoli zerknąć na nowe możliwości obliczania funkcji rekursywnych. 

23 listopada 2019

Programowanie wskaźnikami, paradygmaty

Omijając kłopoty związane z obsługą wskaźników w C, na jeden biegun podążyli twórcy Javy - eliminacja wskaźników z widocznych obszarów (interfejs ma inne znaczenie). Ja postanowiłem podążyć na drugi bierun - eliminacja zmiennych.

Dane nie są trzymane w zmiennych, lecz w wskaźnikach.
Różnice w implementacji:
- zabroniona instrukcja * pointer = variable - uszkodzi system wpisując coś w obszar pamięci, który nie powinien być edytowany
- instrukcja pointer = &variable, wskaźniki inicjujemy w inny sposób, ten zwróci losowy fragment pamięci

- inicjowanie wskaźnika, pomocniczy wskaźnik zerowy pp, by uzyskać odpowiednią długość komórki pamięci, sizeof(char) = bajt,
const char * const pp=0;
oraz instrukcja pointer = pp+constans,
wtedy wskaźnik wskazuje obszar pamięci zastrzeżonej, może przechwycić dowolną klasę, liczbę całkowitą, w szczególności także znak, a nawet 4-znakową nazwę funkcji.
- zmiana wartości do dodanie, odjęcie czy inna operacja, ewentualnie po konwersji wskaźnika na int
- podstawienie, kod wygenerowany kompilatorem jest wystarczający, odpada tworzenie kopii zmiennej


W ten sposób cały program można zapisać tablicą, listą, drzewem klas.
Idę dalej - pierwszy bajt zawiera informację o danej klasie, w szczególności jej nazwę. Chodzi o poprawne zinterpretowanie pola, bo tu już typologia kompilatora może zawieść.
Możliwe pomyłki - nie przechwytujemy całej klasy, lecz jej składową. Wtedy program może się posypać, gdyż nie widzi pól klasy.
W dotychczasowych próbach nawet mimo krytycznego błędu program grzecznie ogranicza się tylko do zadanego obszaru pamięci, i może nawet zwrócić wartość 'wszystko zadziałało poprawnie' mimo fatalnych naruszeń obrabianych danych.  

Ciąg dalszy nastąpi, kiedy dopracuję programowanie wielowątkowe wskaźnikami pod DOSa. Wtedy podam budowę podstawowych węzłów pamięci tego podejścia i sposób ich trzymania.

18 listopada 2019

Funkcja z liczby i jej własności

Dowolnie duża wartość zapisana jako liczba trójcyfrowa... Idąc w tym kierunku uzyskałem dyskretną funkcję trójwymiarową o niezmienniku
   n = d*d + b*d + c                          (1)
którą okazał się płat nad płaszczyzną (d x b) o wartościach c. W każdym punkcie tego płatu niezmiennik jest spełniony.
Dla dzielnika n wartość c=0, a pojawiły się dodatkowe własności. W sąsiedztwie dzielnika (sporym) przecięcia płatu płaszczyznami b=const, d=const powstaje wykres monotoniczny.
Dla przecięcia d=const każdy punkt jest wielokrotnością dzielnika, zależną od odległości od niego.
Dla b=const odpowiednie przecięcie ma przyrost zmienny, ale w okolicy dzielnika bliski sumie obu dzielników.
Poruszając się po płacie można skakać z pomocą niezmiennika, lub można znaleźć proste wzory na przechodzenie do sąsiedniego punktu kratowego. Z tych wzorów wyznacza się wspomniane własności. Jedne to zastosowanie konwersji dla d, drugie to przeniesienia z b do c, wreszcie istnieje prosty wzór na chodzenie po jednej z diagonali. Dla drugiej przekątnej wzór jest gorszy.
Oznacza to, że na tym płacie dzielnik jest lepiej widoczny, przez więcej niż jeden punkt. Widać też wzory skróconego mnożenia dla systemów sąsiednich dzielnikowi (wtedy d jest bliskie b).

Czy te informacje wystarczą, by można było stosować przeszukiwanie binarne do faktoryzacji?

12 listopada 2019

Dzielenie aproksymacjami

W matematyce wedyjskiej występuje szczególny przypadek dzielenia przez liczby np. 29, 39. Wykonuje się to dzieląc przez najbliższą dziesiątkę oraz dodanie poprawki.

Spróbowałem, czy sztuka taka uda się w ogólności. I udaje się.
Przedstawmy dzielnik w zapisie binarnym, oraz sprawdźmy, ile ma fragmentów złożonych z samych jedynek 1...1. Jeżeli tych jedynek jest więcej niż jedna, wykonamy dwa działania, na pozycji zera poprzedzającego oraz ostatniej jedynki. Gdy jedna, operacje wykonamy tylko dla tej pozycji. Potrzebujemy zmienną pomocniczą, z której liczymy kolejne poprawki, oraz je odejmujemy (przed, na jedynej) grupą jedynek, Poprawki dodajemy nad jedynką konczącą fragment. Zmienna ta przybliża się do ilorazu.
A jakie działania? Zamiast dzielnika rozważamy jego kolejne aproksymacje, i dzielimy zmienną pomocniczą właśnie przez te aproksymacje po odcięciu potęg dwójki. Uzyskamy wartość, o którą należy zmodyfikować zmienną pomocniczą. Należy jeszcze sprawdzić, gdyż trafiamy bardzo blisko wartości z dzielenia, ale czasem za daleko.

Zobaczmy na przykładach.
n/23 = 8934053 / 23
23 = 1 0111b, jedynka na pozycji 0x10, fragment trzech jedynek od pozycji ósemek do jedności, trzy obliczenia.
Dzielimy 8934053 = 558378 * 16 + 5
Zmienną roboczą jest 558378.
Fragment, początek, aproksymacja dzielnika to 3*8, obliczenie
558378 / 3 = 186126, które odejmujemy od zmiennej roboczej
558378 - 186126 = 372252
Sprawdzamy mnożąc 372252*3*8, blisko n, zostawiamy
koniec fragmentu ..111, tu już dzielimy przez cały dzielnik 23:
372252 / 23 = 16184
reszty z dzielania możemy ignorować, dodajemy
372252+16184 = 388436
Chybiamy z resztą, właściwy, poprawny iloraz jest tuż obok:
8934053 = 388437 * 23 + 2

8934053 / 27
27 = 1 1011b, dwa fragmenty
8934053 = 279189 * 32 + 5
zmienna robocza 279189 / 3 = 93063, bo aproksymacja to 3*8
279189 + 93063 = 372252
następny fragment zaczyna się dla aproksymacji 7*4:
372252 / 7 = 53178
oraz 372252 - 53178 = 319074
319074 / 27 = 11817
oraz 319074 + 11817 = 330891
Sprawdzamy i korygujemy: 8934053 = 330890*27+23

8934053 / 341
341 = 1 0101 0101b, najdłuższy obliczeniowo przypadek, bo nie ma dłuższych fragmentów. Zaczynamy od aproksymacji dzielnika 1*256
8934053 = 34898*256
i działania:
34898 - (34898 / 5) = 34898 - 6979 = 27919 poprawka na 27918*5*64+293
27918 - (27918 / 21) = 27918 - 1329 = 26589
26589 - (26589 / 85) = 26589 - 312 = 26277 poprawka
26276 - (26276 / 341) = 26276 - 77) = 26199
i finalnie 8934053 = 26199*341+194

Zamiast dzielić bądź odejmować, dzielimy przez coraz to większe kawałki dzielnika. Dzielenia początkowe można wykonać przesunięciami binarnymi. Staramy się, by uzyskać wartości iloczynów ze zmienną roboczą na początku fragmentu bliskie n, na końcu nieco mniejsze niż n.

04 listopada 2019

Nowy algorytm faktoryzacji? Tylko z początku,

Rozwijając algorytm rozkładu liczby N na podstawie gigantycznej stałej M (iloczyn małych wartości)  w postaci
N = d(M+1) + k*M + r
gdzie d jest sprawdzanym dzielnikiem, k jest małą liczbą zaś r uzupełnia niezmiennik, doszedłem do spostrzeżenia:
r też potrafi być gigantyczne, mimo że może być kilka rzędów wielkości mniejsze niż N. Trudno jest przez dobór czynników N uczynić mniejszym, i nie zawsze w odpowiednim zakresie. Rozwiązaniem jest albo trzymanie tej reszty w systemie o podstawie d, albo dzielenie. W obu przypadkach pojawia się złożoność kwadratowa, którą spodziewałem się wyeliminować.

Ale budowa M nasuwa mi myśl, by r trzymać jako sumę iloczynów wartości dwu-, trójcyfrowych w systemie o podstawie d, i modyfikować razem z zawartością M. Więcej. Możemy przecież tak przedstawić całą liczbę N, co doprowadzi do nowego algorytmu rozkładu, z konwersjami małych wartości wewnątrz liczby!
Przykształcenia:
przyjmijmy ciąg rosnący małych liczb, mogą być kolejne lub np. kolejne pierwsze [3, 5, 7, 11, 13, 17, 19]. Liczba N jest wielomianem od tych coraz krótszych  iloczynów. Ewentualny dodatkowy czynnik dołączymy do największego, lub pozostawimy, np. w drugim składniku 16 jest takim psującym dodatkiem
N = 8934053 = 3*5*7*11*15*17*19 + 3*5*7*11*15*17*16 + 3*5*7 + 3*5 + 8
Zapisujemy poszczególne czynniki w systemie o podstawie d, ale nie przejmujemy się wartościami ujemnymi, i tak preferujemy bliskie zeru. Aby znaleźć resztę, wystarczy obliczyć wartość wielomianu dla cyfr najmniej znaczących.
Tak dla d=3 zerujemy wszystkie składniki prócz 8, uzyskując resztę z dzielenia N przez 3 zapisanego jako [1 0].
Następnie jeśli jakaś wartość jest postaci [1 0] albo [1 -1], dołączamy ją do kolejnego najmniejszego czynnika, tworząc liczbę trójcyfrową, np. [1 0]*[1 2] = [1 2 0], albo [55 0]*[1 -1] = [55 -55 0]. Dalej stosujemy konwersje, które przerobią z wolna te czynniki w dwucyfrowe, ale nie dopuścimy do powstawania jednocyfrowych. Staramy się wykorzystać tylko liczby z ciągu, by jak najwięcej czynników było jednakowych. Jeśli ciąg liczył s pozycji, fakt ten zamiast konwersji w ogólności niemal s(s-1)/2 czynników pozwala zadowolić się około 2s-1 czynnikami. W przykładzie mamy ich mniej, 20 zamiast 8*7/2, ale już pierwsze zwiększenie d na 5 usuwa cztery z nich zastępując je piętnastką zapisaną 3*5 = [3 0]. Dalej upraszczają się zarówno czynniki, jak i składniki.
Kwestia składnika bez iloczynu. Zostawiamy go tymczasowo. Ale niech no tylko pojawi się drugi, połączymy je w jedną wartość. Tak już wkrótce przy wzroście d ostatnie trzy składniki złączą się w wartość równoważną 128.
I tak im większe d, tym wielomian staje się prostszy, choć obliczenia cyfr jedności czynników mogą być rzędu pierwiastka z N. Wreszcie przekraczamy z d wartość pierwiastka sześciennego N. I dostajemy, że wielomian upraszcza się do sumy dwu liczb trójcyfrowych. Po złączeniu uzyskujemy jedną liczbę trójcyfrową, a dalej jak w opublikowanym w 2014 roku w MJM artykule... Wzrost d o 2 jest równoważny konwersji o 2.

Ostatecznie pomysł sprowadził się do przeglądu zupełnego konwersjami. Jeden z pierwszych algorytmów, jaki uzyskałem badając systemy niedziesiątkowe. Potwierdza to, że dla bardzo dużych wartości przegląd zupełny polegający na konwersjach liczby trójcyfrowej jest asymptotycznie liniowy, przepraszam, nawet pracuje liniowo.

20 października 2019

Szykowanie jednego z ostatnich algorytmów do implementacji

Piątego maja 2019 roku w poście opublikowałem algorytm faktoryzacji w Pythonie.

Stosuje on przegląd zupełny kandydatów na dzielniki d korzystając ze wzoru
N = a(a+1)/2 - b(b+1)/2
a właściwe rozwinięcie tego wzoru na różnicę liczb trójkątnych. We wspomnianym poście pokazuję sposób przekształcania wartości.
Przejście do kolejnego kandydata to zmniejszenie a, b i reszty r, by różnica była jak najbliżej liczby rozkładanej N.
Dla małych dzielników można pominąć bardzo dużo przypadków, ich liczność uzyskuje się z dzielenia (b+r)/d.
Okazuje się, że to dzielenie można wyeliminować. Co więcej, w implementacji także a jest niepotrzebne. Wystarczy przechowywać b w systemie o podstawie d, Wtedy reszta r to automatycznie cyfra jedności sumy b+k, która zmienia rzadko coś więcej niż najmniej znaczącą cyfrę. Krotność opuszczanych przypadków to wartość (b+r)/d, czyli wszystko poza przeniesioną do r cyfrą. Do testów następnej wartości d niezbędna jest konwersja na kolejny system, o podstawie d+1.
Zaś a i b wyglądają niemal identycznie, przy czym a jest większe od b o wartość d, najczęściej zmiana jednej cyfry wyznaczy a. Nie trzeba tego trzymać w pamięci. Konwersja na sąsiedni system staje się najbardziej pracochłonną czynnością algorytmu. Złożoność i tak pozostaje bez zmian.

Zatem algorytm ten wygląda teraz następująco:
b = -1+(N-1)/2  zapisane w systemie trójkowym,
r=0;
d=2

krok iteracji:
d++; 
c = b+r;
b--; 
r=c[0];
b = b-(c-r)/d;  zapis w systemie o podstawie d, różnica ta zastępuje dzielenie
konwersja b_{d} na b_{d+1} przygotowanie do następnego kroku

wyjścia:
r=0 ponowne, dzielnikami N są nieparzyste dzielniki od wartości d, 2b+d+1
b=0 lub d> sqrt N, liczba pierwsza

Sprawdziłem obie możliwości konwersji: rekursywną (od początkowych bardziej znaczących cyfr odejmuję poprzedzającą), oraz iteracyjną (jak w konwersji dwuprzebiegowej, wyrażeniem jest kombinacja liniowa cyfr poprzedzających z symbolami dwumianu Newtona, z różnicą 1, czyli dominujące dla małych wartości b[i+1] są dwumiany \sum_{k>i} (-1)^{k+1} b[k] \binom {k} {i}).
Dla małych wartości d jest dużo cyfr liczby b, czyli symbole Newtona stają się duże. Kłopoty sprawiają też przeniesienia między poszczególnymi cyframi. Jest znacznie lepiej niż wtedy gdy konwersja przyrost co najmniej 2 ale dalej mogą pojawiać się stosunkowo duże liczby.
Rekursja ma przewagę nad iteracją.
Jeśli nie testować niezmiennika 2N=(b+d)(b+d+1) - b(b+1), obliczenia są na małych wartościach. Tłumienie wyglądu wartości b jest nie tylko związane z konwersjami, ale także z czymś bardzo przypominającym dzielenie przez 11 lub mnożenie przez 9 w dziesiątkowym, sposobem matematyki wedyjskiej. 

09 października 2019

Programowanie wskaźnikami, wydobycie ukrytej stałej

Oto krótki programik w C++
1. #include <cstdio>
2. const char * const pp=0;
3. const char * pwsk[8];

4. void tekst() {
5.   char s[6] = "Hello";
6.   pwsk[0] = pp+6;
7.   for( int i=0; i<6; i++ ) pwsk[i+1] = pp+s[i];
8.   s[0] = 0;
    };

9. void main( void ) {
10.  tekst();
11.  //printf("%s\n\r", s);
12.   int j = (int) pwsk[0];
13.   for( int i=1; i<j+1; i++ ) printf("%c", pwsk[i]);
14.   printf(" (!)\n\r");
    };

Czy on coś robi? I jest zaskoczenie. Robi! Linia 11. podkreśla, że napis s jest niedostępny, jak powinno być. W końcu jest zmienną (stałą) prywatną funkcji. Tylko dziwnie zachowuje się tablica wskaźników w liniach 7 oraz 13. Nie powinno się tak odkładać zmiennych. Raczej
pwsk[i] = &s[i];
w linii 7 oraz
printf("%c", *pwsk[i])
w linii 13.
W podejściu wskaźnikami właśnie te instrukcje prowadzą do błędów, groźnych błędów, wskaźniki tak zainicjowane jak w 6, 7 wskazują newralgiczne miejsca pamięci, zmiana może spowodować zwis systemu. Dlatego jest zakaz zmian w linii 3. I po co ta dodatkowa stała pp?
Otóż stała pp omija zabezpieczenia kompilatora, dzięki którym ten kod jest przyjęty bez kłopotów. Zwróćmy także uwagę na kasowanie napisu w 8.

Jest tylko jedno rzutowanie w 12. Kompilator nie chce mieć zakresu zmiennej ograniczonej wskaźnikiem. Jest przesunięcie, gdyż pierwszy wskaźnik trzyma długość, jak AnsiString w Pascalu.
I chętni mogą skompilować oraz zobaczyć, że tablica wskaźników pwsk przechwyciła długość napisu i sam napis, by móc go wypisać na monitorze. Będą śmieci? Otóż nie...


Kto nie wierzy, niech sprawdzi... Sprawdzone w GCC pod DOSem.

31 sierpnia 2019

Faktoryzacja z użyciem systemu Fibonacciego i złożonością asymptotyczną

Połączenie kilku pomysłów: sposób przedstawiania liczb za pomocą systemu Fibonacciego, liczba złożona n=d*m zawierająca tylko cyfry 0 oraz m wartości d pozwoliły na opracowanie sposobu faktoryzacji, który w pętli głównej zawiera trzy proste modyfikacje. Najbardziej kosztowne jest liczenie wartości iloczynu
  k*F[2m]+r modulo p,
w którym k jest licznikiem stale dążącym do zera, r jest resztą stale rosnącą o stałą, zaś F[2m] jest stałą liczbą Fibonacciego dla danych k oraz r.

Od czasu do czasu następuje ponowne przeliczenie k oraz r, korzystając z następujących własności. W tym miejscu k jest zerem lub jedynką. Z liczby postaci
  d*(F[2m]+...+F[2]+F[0]) = d*(F[2m+1]-1)
zabieramy 'cyfrę najbardziej znaczącą F[2m], dodajemy doń aktualne k oraz r oraz dzielimy z resztą przez F[2m-1]. Część całkowita zwiększona o jeden to nowe k, zaś r jest największą ujemną wartością spełniajacą wyrażenie
  d*(F[2m-2]-1) + k*F[2m-1] + r = n    (1)
W tym wyrażeniu modyfikujemy tylko k oraz r. Jest to niezmiennik. Dla wygody przesuwamy też indeks m cyfry Fibonacciego.

Ta część powtarza się tylko tyle razy, ile z zapisie liczby n systemem Fibonacciego jest pozycji parzystych większych od większego z dzielników. Czyli na ogól mało, poniżej log n.

W głównej części są następujące działania:
d+=2;
k-=2;
r+=2;
oraz spradzenie, czy wyrażenie k*F[]+r dzieli d. W przypadku podzielności, mamy liczbę n rozbitą na dwa składniki, oba podzielne przed d.

Zapis Fibonacciego liczby n zawiera tylko cyfry na pozycjach parzystych, zatem przy inicjacji liczba może mieć jako cyfry jedynki, dwójki i zera. Pisząc co drugą pozycję mamy np.
8934053
= 101 010010 000100 101010 100100 010101 _Fib
= 0101 010001 020000 020101 010000 010101 // tylko pozycje parzyste
= 11 101 200 211 100 111 // zapis dla faktoryzacji

Ze względu na występującą dwójkę, lepiej jest uniknąć F[2m+1]-1 -r = n postaci
9227465-1 - 293411 = n
i pzejść od razu na postać z poprzedzającą liczbą Fibonacciego przy d=3
3*3524577 + 0*3524578-1639678 =
d*(F[2m+1]-1) + k*F[2m+1]+r
Czasem są same zera i jedynki, np dla 77, wtedy dzielnik można znależć ze wspólnego dzielnika n oraz (F[2m+1]-1).

Przerzucanie wartości odbywa się coraz rzadziej, dominujące stają się obliczenia
n = d*F[]-s = 9*514228  + (9*514229 - 322060), s=5 (mod 9)
n = 11*514228 + (7*514229 - 322058)
n = 13*514228 + (5*514229 - 322056)

n = 313*10945 + (504*10946 - 8516)
n = 315*10945 + (502*10946 - 8514)

I działania są na coraz mniejszych wartościach.
Myślę o trzymaniu wartości k, F[2m] oraz r w systemie o podstawie d zamiast zwykłego dzielenia modulo. W obu przypadkach asymptotyczna złożoność to O(N log^2 n), gdzie M to mniejsza z wartości n/2 (liczba pierwsza), dzielnik n.


Okazało się, że zastosowany chwyt na cyfrze Fibonacciego działa na dowolnych liczbach. Jedyny warunek to dM<n.
Można zatem zamiast F dobrać sobie M będącą iloczynem liczb nieco większych niż d, np. pierwszych. Jako konsekwencje można przejąć kontrolę nad szukaniem dzielników przedziałami. Chcemy zmniejszać r? Niezmiennik jest postaci d(M+1)+kM+r=n. Chcemy mieć iloczyny w zakresie do 50? M=(d+2)(d+100). Można też ograniczyć sobie przedział poszukiwań dobierając odpowiednio k, M ~ n/(d+k) .

05 sierpnia 2019

Dzielenie równoczesne przez kilka liczb - pierwsze podejście

Jeśli program najpierw przekształca, potem liczy możliwe jest dzielenie przez kilka różnych liczb równocześnie. Związane są z tym pewne kłopoty.

Mianowicie bardzo trudno o odpowiedni zapis. Następnie niezmienniki. Obmyśliłem, żeby cechę charakterystyczną był fakt, że cyfry nie mniejsze niż dana były podzielne. Następnie delikatnie przesuwam dzielnik, jak przy standardowym dzieleniu pisemnym. Nie można tego zrobić bez wsparcia lub odstępu między kolejnymi dzielnikami.

Ale powstał prototyp. Przypomina zamek błyskawiczny, działający na cyfrach liczby. Cyfry liczby stanowią jedną listę, lista kolejnych dzielników drugi. Listy łączą się ze sobą na co drugiej pozycji cyfry.

Weźmy którąś cyfrę a[i], do której doczepiony jest dzielnik d[k]. Liczba utworzona z cyfr nie mniejszych niż a[i] ma być podzielna przez d[k]. Jeśli nie jest, korzystamy z przeniesień z/do cyfry a[i-1]. Niezbędny jest tu odstęp, bo wartość pozycji i-1 zmienia się. Jest to zarazem jedna z wewnętrzych operacji dzielenia. Wartość liczby cyfr nie mniejszych niż dana jest podzielna przez d[k], co się nie zmienia, kiedy przenoszę wartości pomiędzy cyframi.

Następnie przesuwamy listę dzielników o jedną pozycję. Teraz wartość cyfry a[i] może być modyfikowana resztą uzyskaną, kiedy cyfrę a[i+1] przekształcamy w podzielną przez d[k+1]. Kiedy już się ustabilizuje, możemy kontynuować.
Kolejne przesunięcie listy dzielników, oraz cyfra a[i] ma stać się podzielna przez d[k+1].
Preferowane obliczenia zwiększają cyfry a[i] kosztem wartości a[i-1], ale pozostawiają je nieujemnymi. Zmniejszanie zbyt szybko by wrzuciło gigantyczną wartość na pozycje mniej znaczące. I tak wartości na miejscach cyfr szybko rosną, mimo ograniczeń narzucanych przez d[k].  

Dzielniki d[k] wędrują po liście od cyfr najbardziej znaczących do najmniej znaczących. Przekształcenia są lokalne, czyli mogą być wykonywane równolegle. Kiedy dzielnik d[k] dojdzie do cyfry najmniej znaczącej a[0], powinna być ona resztą z dzielenia przez d[k].

Tyle teoria. W praktyce człowiek ciągle popełnia błędy, gdyż mylą się pozycje z przypisanymi wędrującymi dzielnikami. To nie jest robota dla człowieka. Z kolei wątki ograniczone do danych cyfr traktowanych jako ulotne, powinny się sprawdzić. Na razie zaplątanie się jest mocne.

Przykład zachowania: podzielność przez [..., 7, 5, 3] liczby dziesiętnej o fragmencie [... 8 27 9 ...]
Rozpatrujemy a[i]=27, co jest podzielne przez 3.
Przesuwamy listę dzielników, sprawdzając podzielność: a[i+1]=8=10-2, a[i-1]=9=3*3. Przenosimy dwójkę uzyskując fragment [... 10 7 9 ...] o tej samej wartości, oraz spełnianych podzielnościach cyfr sąsiednich przez 5, 3 odpowiednio.
Kolejne przesunięcie dzielników, teraz a[i]=7 ma być podzielne przez 5. Zwiększenie do 10 spowoduje powstanie wartości ujemnej na pozycji a[i-1], zatem zmniejszamy do 5. Równocześnie modyfikowana jest pozycja a[i+1], by a[i+2] była podzielna przez 7. Uzyskujemy fragment [... 10x+10 5 29 ...]
I tak dalej.



07 lipca 2019

Parę dodatkowych faktów wynikających z konwersji

Nabieram wprawy w stosowaniu konwersji - ręcznie. A co jeśli ktoś zacznie obliczać je programowo?

Przecież najmniej znacząca cyfra w konwersji jest równoważna jednej z najbardziej podstawowych cech podzielności! Jako wielomian reszt modulo.

Albo logarytmy dyskretne, stosowane w stosowanym protokole kryptograficznym dla wygonerowania tajnego klucza dla szyfrowania symetrycznego. Liczba
b = q^a modulo p
jest równoważna konwersji liczby 10...0 z systemu o podstawie q do systemu o podstawie p. Jeśli cyfrą jedności będzie b, liczność użytych zer będzie wartością logarytmu dyskretnego a.Zaś twersja rekursywna konwersji nadaje sie do tego wprost idealnie.

Jak szybkie są takie obliczenia na współczesnych maszynach?

10 czerwca 2019

Druga róznica przy konwersji na podstawy będące kolejnymi liczbami

Zastanawiało mnie, czy można wykorzystać fakt, że przy przechodzeniu na kolejne systemy, liczba złożona w pewnym momencie zmienia długości swoich dzielników, czyli krotność cyfr.
Na przykład, liczba w pewnym systemie liczenia jest trójcyfrowa. Czy jest ona iloczynem dwu liczb dwucyfrowych, jak np. 11*13 = 143. A może jest iloczynem liczby jednocyfrowej przez dwucyfrową, jak 61*7 = 427.
Punkt graniczny, liczba 10 z iloczynem a*10= [a,0]_p jest przypadkiem granicznym, przy okazji dzielnikiem. 
Już widać na tych przykładach, że wielkość liczby złożonej nie jest wyróżnikiem.

Pomyślałem o niezmienniku - druga różnica cyfry jedności, oczywiście odpowiednio dostosowanej. Czyli dla podstaw rosnących p, p+1, p+2 cyfra jedności ma tworzyć ciąg lokalnie monotoniczny malejący, co uzyskamy przenosząc jedynkę z cyfry dziesiątek. Warto też zadbać o to, by cyfra setek a była taka sama. 

Sprawdzam na przykładzie, i rzeczywiście, dla podstaw odpowiednio małych liczba będąca iloczynem dwu liczb 'dwucyfrowych' daje drugą róznicę minimalnie większą od 2a. Zaś dla podstaw na tyle dużych, by była iloczynem liczby jednocyfrowej, jest nieco mniejsza. Ale to przykład, należy zgeneralizować.
Z teorii, druga róznica przy tak dopasowanym ciągu jest zawsze równa podwójcej cyfrze setek 2a, z wyjatkiem skokowych zmian towarzyszących przenoszeniom z udziałem cyfry dziesiątki. Ale szczegółowy obraz pokazuje coś innego. Owszem, jest tendencja . do zmniejszania się przyrostu wraz ze wzrostem podstawy. Ale ten przyrost jest na tyle mały, że nie widzę możliwości zastosowania go praktycznie.

Dodatkowo, przy niektórych wartościach następuje 'rozchwianie' monotoniczności lokalnie generowanych ciągów. I to akurat także w pobliżu szukanej wartości.Może się opłacać tylko przy zgrubnym szukaniu dzielników: 'tam daleko wydaje się istnieć'.

Czy istnieje jakiś sposób oszacowania, kiedy liczba trójcyfrowa złożona jest  iloczynem dwu liczb dwucyfrowych?
Wykluczamy znajomość dzielników i przegląd...